• Wpisów:215
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:320 dni temu
  • Licznik odwiedzin:10 545 / 1775 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nowy Rok, nowa ja!
A może nie
Może tylko więcej podsumowujących myśli, które zachęcają do zmian, a częściowo do pozostania w tym co jest. Bo zmiany są dobre, oczyszczają, ale w niektórych kwestiach nie są potrzebne.
Ostatnie dwa lata to olbrzymie zmiany. Poznałam swoją miłość. Dwa lata mnie odmieniły. Odmienił mnie On. Nauczył wielu rzeczy. Jakich? Między innymi takich,że nie warto patrzeć na zdanie innych. Przecież ludzi nie obchodzi Twoje życie, ale Twoje porażki (mowa tu o ludziach, którzy nie mają wpływu na Twoje życie). Rodzina i przyjaciele-oni chcą dobrze. Choć czasem nie wiedzą, co jest dobre. Chcieliby abyśmy żyli inaczej,a my nie potrafimy im się przeciwstawić. Słabo. Ale są momenty,gdzie jest się trochę zależnym od innych.
Przemyślenia- wiele!
Jakie? Teraz powinnam skończyć liceum i wybrać studia. Teraz, kiedy mam pasję i wiem co chciałabym robić. Kiedy potrafię się choć trochę określić. Moje studia- teraz ich nie zostawię. Straciłabym 1i pół roku czasu i stresu. Oczywiście co z nich wyniosę będzie moje. Może moje życie potoczy się tak ,że nie będę miała wyboru? Wykształcenie przecież nie przeszkodzi w realizacji innych celów. Znajdowanie plusów w każdej sytuacji- polecam . Łatwiej jest.
364 dni temu ostatni wpis... Czasem mi tego brakuje. Może będę wracać częsciej mój publiczny pamiętnik, o którym bliscy nie wiedzą.
Dużo się zmieniło. Ja się zmieniłam. Bardzo. Lubię siebie. A Wy lubicie siebie? Jeśli nie-czas to zmienić.
Zdarza się, że nagle jestem pełna motywacji - do wszystkiego. Uwielbiam ten stan. To jest ten moment- piszę, bo jestem zmotywowana. Jednocześnie piję kawę i czekam aż moje największe szczęście do mnie przyjdzie. Za oknem zima, śnieg i mróz. Miłość- wiem teraz co to. Czuję tę miłość. Czuję i widzę. Oczu nie da się oszukać. Dwa lata - wiele i niewiele. Dużo razem zdążyliśmy przejść. Złych i dobrych momentów i wiem, że chcę z nim być do końca. Już na zawsze. Miłość pomaga,ale trzeba jej pozwolić, nie wolno uciekać .

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
 

 
Jeśli idziesz na szczyt, nie dziw się, że jest pod górę.
 

 
HEEJ!
Znoooowu nie pisałam dość długi czas
Jak początek nowego roku ? Trochę się spóźniłam, ale chciałabym Wam życzyć aby był lepszy niż poprzedni oraz aby wszelkie problemy nie przewyższały nad radosnymi chwilami

Adekwatnie do tytułu - matura to bzdura. Taaa, tak się mówi, a stres od września jest .
Studniówka już za mną, nogi bolą mnie do tej pory . Najlepsza impreza w moim życiu, najlepsza, bo z najwspanialszą osobą Było cudowne grono osób, z którym zawsze jest ciekawie, ale był też ON, mój chłopak . Tak, Renaissance ma chłopaka! Chłopaka , za którym szaleje .
Odpuszczenie kolegi i chorego myślenia o nim, ciągłego zakrzątania sobie głowy nim, myśleniem co miał na myśli, czemu się nie odezwał, było najlepszym krokiem. On znalazł partnerkę i ja również. Nasze relacje są w końcu zdrowe, umiemy ze sobą rozmawiać jak kumple, nie ma dziwnej ciszy, jest tak jak z dobrymi kumplami I tak jest bardzo dobrze.
A mój chłopak... miał być przyjacielem. Mieliśmy czasem się spotkać, móc pogadać, wyjść gdzieś, ale...ale wyszło inaczej i jest cudownie. Poznanie się poprzez krótką rozmowę i rozpoczęcie znajomości bez nacisku na "zarywanie". On liczył na kogoś innego i ja również (na "kolegę". No cóż, po bliższym poznaniu oboje przestaliśmy myśleć o tamtych osobach. Przebrnął przez moje zamknięcie i niechęć dopuszczenia kogokolwiek do mnie, przynajmniej wiem, że mu zależy . Nie poddał się jak wszyscy inni. Brnął i brnął, aż się zakochałam. I takim oto sposobem niedługo już 2 miesiące od kiedy jesteśmy parą ♥
Życie się zmienia, my się zmieniamy
Mam nadzieję, że nowy rok będzie lepszy, bo końcówka poprzedniego była cudowna

Trzymajcie się !
  • awatar wiosna radosna: Dobre wiadomości :) Bardzo się cieszę,że wróciłaś :*
  • awatar Smerfcia: super, że w końcu się wszystko ułożyło. Szczęścia kochana!;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
2 miesiące w życiu człowieka , to naprawdę dużo
Gdyby ktoś mi to powiedział nawet miesiąc temu- wyśmiałabym i zapomniała.
Przestałam gonić i myśleć, udało mi się zapomnieć o "koledze" . Otworzyłam się ii... i poznałam kogoś
A z kolegą mamy w końcu normalną, jak z każdym dobrym kolegą, relację
Wszystko się układa
A co u Was?
  • awatar Smerfcia: U mnie w końcu zaczyna się sielanka:)
  • awatar wiosna radosna: Nieważne, co u nas ;) Grunt,że u Ciebie wszystko w ciepłych kolorach :) Bardzo się cieszę,że wróciłaś :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dobry wieczór!
Trochę ostatnio mi ciężko zebrać myśli, aby tutaj napisać. Co prawda piszę to dla siebie, coś w rodzaju publicznego pamiętnika , ale Wasze zdania na ten temat, porady tylko mi pomagają
Za to szczerze dziękuję!
Chyba w życiu tak jest, że ciągle na coś narzekamy. Zawsze nam coś nie pasuje. A kiedy pasuje i jest dobrze, to narzekamy, że zaraz się skończy
Usposobienie Polaków czy wszystkich ludzi? A może ja jestem dziwakiem ?
Pomijam fakt, że przede mną matuuuuuura, a ja mam wrażenie, że z poprzednich lat nie pamiętam NIC! Jak to zdać? Jak się nie stresować? Przed maturą powinien być miesiąc wolnego na powtórki !
Teraz trzeba ogarniać bieżący materiał , a ja chcę przypominać co było!
Lenistwo moje oczywiście sięga zenitu Ale próbuję je ujarzmić Czasem daję radę.
Mam nadzieję, że wszystkiemu podołam...

Ale tyle się dzieje poza maturą, szkołą... Nie wiem, czym to jest spowodowane. Może naprawdę poddanie się temu, co ma być, przynosi rezultaty? :>
Ostatnimi czasy z "KOLEGĄ" jest bardzo dobrze, nawet lepiej Cieszę się z tego, naprawdę czuję od razu ulgę. Bo niestety początek roku nie był dobry. Mijanie bez słowa, brak odzewu, czegokolwiek. Później z dnia na dzień wróciliśmy do normy. Każdy mam wrażenie coś w to włożył. Ale jesteśmy takimi "kolegami", którzy nie porozmawiają o tym, bo uczucia i mowa o nich nie jest dobra. Przede wszystkim to , co dzieje się między nami nigdy nie było i nie będzie raczej tematem rozmowy
Chyba w tym jesteśmy zbyt podobni. Nie położymy kawa na ławę - przeszkadza mi to, że czasem tracimy kontakt,a kiedy jest to jest super, albo tylko umiemy pisać. Nieeee. W życiu
Jakby tego było mało, że tu jest dobrze - inny kolega zaczął się "przybliżać" i to niebezpiecznie blisko. Ciągle sobie powtarzam "daj mu szansę na poznanie, potem będzie żałować", ale ja wszystko co robi, mówi, pisze, porównuje do tamtego. Jakie to jest chore! Wmawiam sobie, że go nie chcę, a każdego zestawiam z nim.
Nie, nie - to nie koniec. Jest jeszcze jeden! Zaprosił mnie nawet na jedną z imprez jako swoją osobę towarzyszącą, bo nie ma nikogo. Też się zbliża, a ja również go kontrastuję z KOLEGĄ.
Chyba życie nie jest proste.
Najpierw narzekam na "brak adoratorów", a kiedy są ... hm
  • awatar wiosna radosna: Kiedy ma się za duży wybór, jest zdecydowanie trudniej ;)
  • awatar Suzana.♥: Zgadzam się że powinien być miesiąc wolnego przed maturą na te wszystkie powtórki, a tak to wszystko na raz trzeba się uczyć i powtarzać.. Oj ale masz adoratorów ;) nie odrzucaj od siebie ich bo nigdy nic nie wiadomo :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Znowu zrobiłam sobie przerwę. Może przez to, że odpoczęłam od wszelkich myśli, rozkminek itd. Niestety rok szkolny wrócił. Wrócił ON, wróciło myślenie, wróciła nauka, wstawanie i pojawiła się MATURAAAAAAAAAA.
No cóż.
Wakacje się udały, tygodniowy pobyt za granicą w pięknym mieście mocno mnie podbudował. Ogólnie nikt nie wie jaka jestem naprawdę, każdy kto mnie zna choć trochę wie, że jestem dość wrażliwa, ale nikt nie domyśla się jaki galimatias jest wewnątrz mnie. Staram się nie pokazywać tego, bo nie chcę pokazać swojej wrażliwości, tej prawdziwej, nie lubię, gdy ktoś zna mnie za bardzo, a myślę, że nieżyczliwe osoby taką "słabość" mogą wykorzystać. Choć z drugiej strony moja wrażliwość czasem znika i jestem twardo stąpającą po ziemi osobą.
Będąc w obcym mieście znalazłam jedno wspaniałe miejsce, do którego chodziłam codziennie, sama. Spędzałam tam minimum godzinę! Coś cudownego. Widok miasta z góry, brak ludzi, spokój, widok rewelacyjna i ambitna książka MARZENIE! Po prostu zrozumiałam, że mam możliwości, że mogę być silna i wziąć się ostro do roboty, by zdać tę maturę na bardzo dobrym poziomie,mam na to szansę. Wystarczy determinacja
Zrozumiałam, że nie jestem tym za kogo niektóre osoby mnie postrzegają. Dlatego zaczęłam to zmieniać. Zaczęłam być bardziej sobą i nie chować się w tył w trudach .
Trochę nieskładnie jest chyba powyżej, ale pisałam co myślałam, a ostatnio dużo mam tych myśli.
Został mi ostatni rok , nawet niecały!
Później zacznie się dorosłe życie, na własny rachunek. Dlatego ciągle coś się kłębi w głowie
Co będzie dalej, co zdawać, co z tym, co z tamtym. Przez te dwa lata zmieniło się dużo, zmieniłam się również ja. Wydoroślałam, choć czasem tego nie widać (ale każdy ma w sobie dziecko ), a przede wszystkim otworzyłam się i poprawiła się moja pewność siebie.
Nie jestem tak zależna od innych jak kiedyś. Nie mam problemu z załatwieniem jakichś spraw z obcymi, nie ma tego co było kiedyś. Co mnie cieszy
Co do MIŁOŚCI... Ach, no tak , czymże by było życie bez miłości
Mam miłość rodzinną muszę się tym zadowolić. Niestety trochę mi brakuje tej innego rodzaju
Co do mojego "kolegi", w sumie teraz to chyba jesteśmy tylko "znajomymi". bo tak nazywam osoby, które znam , ale nie mam z nimi kontaktu. 3 dzień w szkole, 3 dzień się widzimy, 3 dzień nie zamieniliśmy słowa. A on mnie - jestem pewna- unika. Kiedy stoję z większą grupą, on chce o coś zapytać -sala, godizna, lekcja- cokolwiek - patrzy na wszystkich , pyta wszystkich, ale na mnie nie patrzy i nie pyta. Nie mówi mi cześć, kiedy mijamy się na PUSTYM korytarzu wyjmuje telefon lub najzwyczajniej nagle ze środka znajduje się blisko krawędzi ściany i idzie tam Wstydzi się tego, że przez połowę wakacji pisał ze mną godzinami ? Że było miło? Nie wiem, nie rozumiem, ale przyjemne to nie jest...
  • awatar мєяiση★: To dobrze, że przynajmniej starasz się być sobą, ja też się postaram. Nie chcę być już dalej pustą idiotką dla inteligentnych, kujonką dla nieinteligentnych, chcę być sobą. Co do miłości, znam to. Może nie z własnego, lecz z przyjaciółki doświadczenia. Mam nadzieję, ze ci się ułoży, a przynajmniej będziesz sobą :)
  • awatar Smerfcia: ja też nie rozumiem tego klienta, trzymaj się od niego z daleka...
  • awatar wiosna radosna: Miło,że wróciłaś. Dojrzałość wyczuwalna :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
DLACZEGO TAKA DZIEWCZYNA JAK TY CIĄGLE NIE MA CHŁOPAKA?!
Taka - znaczy jaka? Najwyraźniej TAKA jest niewystarczająca. Ciągle powtarzające się pytanie już jest nudne. Kiedy jestem sama zastanawiam się co ze mną nie tak? Wszyscy ciągle mi powtarzają, że nie rozumieją "dlaczego kolejka pod domem się nie ustawia"? Dlaczego? Najwyraźniej nie jestem osobą pożądaną, najwyraźniej ich podejście do mnie nie jest takie jak innych.
Najgorsze jest to, że kiedy słyszę to pytanie w mojej myśli jest 'BO ON MNIE NIE CHCE' - oczywiście odpowiedzią na głos jest z pełnym uśmiechem "e tam, mam czas ". Co mam powiedzieć? Że podoba mi się kolega z klasy? Ambitny, z aspiracjami, dążący do celu, który potrafi zmotywować i pomóc, który niestety jak chce to jest, a jak nie to nie? Jest to smutne, bo co się 'wyleczę' (no dobra, podleczę ), to pojawia się w mojej głowie. Już nie rozkładam każdej rozmowy na części pierwsze i nie analizuję, ale... Ale to nie zmienia faktu, że on ciągle istnieje, i że moje myśli wciąż krążą wokół niego.
Niestety osoby, które kolokwialnie mówiąc do mnie "zarywają" -nawet mając wygląd,który dla mnie nie liczy się kiedy już poznam, a lubię poznawać- (OSOBY-HAHAHHA. DOKŁADNIE DWÓCH FACETÓW) okazują się typem z dziwnych kręgów, lub 22letnim chłopakiem, który ledwo skończył gimnazjum i po co dalej? Lepiej mieszkać ciągle z rodzicami i narzekać, że jedyna praca to fizyczna.
Tak - pociągają mnie ambitni mężczyźni!
Czy wiele wymagam?!
  • awatar Smerfcia: nie możesz się tak zadręczać :) przecież przyjdzie i na Ciebie czas. W sumie ja mam podejście podobne i również wolę ambitnych chłopaków. Cóż, takie życie. Trzeba troszeczkę czasu, a na pewno wszystko się ułoży po Twojej myśli. Trzymam mocno za Ciebie kciuki! :*
  • awatar wiosna radosna: Jesteś ładną dziewczyną i pewnie chłopcy nie mają śmiałości, ot co! Znam taki przypadek i myślę,że czasem trzeba coś wprost powiedzieć, by samemu się dowiedzieć, jak jest naprawdę :) :* Trzymam kciuk :)
  • awatar I wanna be with you ♥: no właśnie, ooo babi a hache <3 Wpadnij na mój blog i skomentuj coś, a będę bardzo wdzięczna ¦ ;* Jeśli mój blog ci się spodoba możesz zaobserwować :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dobry wieczór!
Ostatnio tak się zastanawiam, czy tak wzięłam sobie do serca "płytkość myślenia faceta" (poprzedni wpis- anegdota) i przez to tak olewam sprawę, nie myślę, nie kminię, nie analizuję, nie przywiązuję wago do tego kiedy napisał i czy w ogóle napisał, czy przestało mi zależeć? Może się wypaliło ? Ile można wciąż przeżywać jeden i ten sam temat? Sama nie wiem
Wciąż lubię z nim pisać, ale... Ale to chyba już nie to samo. Nie wiem. Jasne- wciąż jest uśmiech na buzi . Ale nie myślę o nim 24/7.

Nie wiem nic

#LOVE :


#ROGUCKI ! <3
Miłego tygodnia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Sometimes you just have to die a little inside to be reborn again as stronger and wiser version of yourself."
 

 
Hejhejhej!
Tak narzekałam na weekendową imprezę, ale okazała się nawet nawet. Miałam z kim tańczyć, choć na początku niechętnie - myślałam, że ta osoba jest chłopakiem koleżanki z klasy, ale jak się okazało są tylko przyjaciółmi, więc ze spokojem mogłam się z nim bawić Było spoko, oczywiście miło by było gdybym miałam własną osobę towarzyszącą ale i tak dałam radę.
Co prawda trochę mi głupio, bo mimo że koleżanka ciągle mi o nim mówiła w samych superlatywach, i że zabrała go, bo liczyła, że kogoś pozna i od razu miała na myśli MNIE, to mam wrażenie, że ona coś do niego czuję. Dlatego nie chcę się w to mieszać. Kiedy do mnie pisze staram się szybko kończyć rozmowę, wiem -może średnio miłe, ale znudzi mu się w końcu . Nie chcę nikomu w życiu mieszać
a kolega mój? hm jestem zadowolona z relacji. Jest luźniej, nie ma aż takiego dystansu w rozmowach, "żarty" nie są tak ograniczone. PODOBA MI SIĘ TO! Odezwałam się po kilku dniach do niego sama, po prostu.
Wcześniej rozmawiałam z przyjaciółką na JEGO temat i zrozumiałam, że nie ma sensu rozkminiać, rozmyślać i analizować wszystkich jego słów - na podstawie tego :
Powiedzmy, że facetowi imieniem Roger podoba się kobieta... Nazwijmy ją Elaine. Zaprasza ją do kina; ona się zgadza; spędzają razem miły wieczór. Kilka dni później proponuje jej obiad w restauracji i znów oboje są zadowoleni. Zaczynają się spotykać regularnie i żadne z nich nie widuje się z nikim innym. Aż któregoś wieczoru w samochodzie, Elaine zauważa: "A wiesz, że dziś mija dokładnie sześć miesięcy odkąd się spotykamy?" W samochodzie zapada cisza. Dla Elaine wydaje się ona strasznie głośna. Dziewczyna myśli: "Kurczę, może nie powinnam była tego mówić. Może on nie czuje się dobrze w naszym związku. Może sądzi, że próbuję na nim wymusić jakieś zobowiązania, których on nie chce, albo na które nie jest jeszcze gotowy." A Roger myśli: "O rany. Sześć miesięcy". Elaine myśli: "Ale zaraz, ja sama nie jestem pewna, czy chcę takiego związku. Czasami chciałabym mieć więcej przestrzeni, więcej czasu, żebym mogła przemyśleć, co chcę dalej zrobić z tym związkiem. Czy ja naprawdę chcę, żebyśmy posuwali się dalej...? W zasadzie... do czego my dążymy? Czy tylko będziemy się nadal spotykać na tym poziomie intymności? Czy może zmierzamy ku małżeństwu? Ku dzieciom? Ku spędzeniu ze sobą całego życia? Czy ja jestem już na to gotowa? Czy ja go właściwie w ogóle znam?" A Roger myśli: "... czyli... to był... zobaczmy... czerwiec, kiedy zaczęliśmy się umawiać, zaraz po tym, jak odebrałem ten samochód, a to znaczy... spójrzmy na licznik... Cholera, już dawno powinienem zmienić olej!" A Elaine myśli: "Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie. Może to jest zupełnie inaczej? Może on oczekuje czegoś więcej - większej intymności, większego zaangażowania... Może on wyczuł - jeszcze zanim sama to sobie uświadomiłam - moją rezerwę. Tak, to musi być to. To dlatego on tak niechętnie mówi o swoich uczuciach. Boi się odrzucenia." A Roger myśli: "I muszą jeszcze raz sprawdzić pasek klinowy. Cokolwiek te bałwany z warsztatu mówią, on nadal nie działa dobrze. I niech nie próbują tego zwalać na mrozy. Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten silnik brzmi jak stara śmieciarka! I jeszcze zapłaciłem tym niekompetentnym złodziejom 600$." A Elaine myśli: "Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego miejscu. Czuję się taka winna, każąc mu przez to przechodzić, ale nic nie poradzę na to, co czuję. Po prostu nie jestem pewna..." A Roger myśli: "Pewnie powiedzą, że gwarancja jest tylko na 90 dni. To właśnie powiedzą, szczury." A Elaine myśli: "Może jestem po prostu idealistką, czekającą na rycerza na białym koniu, kiedy siedzę obok wspaniałego mężczyzny, mężczyzny, z którym lubię być, na którym naprawdę mi zależy, któremu chyba także zależy na mnie. Mężczyzny, który cierpi z powodu mojej egoistycznej, dziecinnej, romantycznej fantazji." A Roger myśli: "Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem, żeby ją sobie wsadzili w..." - Roger - odzywa się Elaine. - Co? - pyta Roger, wyrwany niespodziewanie z zamyślenia. - Proszę, nie dręcz się tak - kontynuuje Elaine, a jej oczy zaczynają napełniać się łzami - Może nigdy nie powinnam... Czuję się tak... (załamuje się i zaczyna szlochać) - Co? - dopytuje się Roger. - Jestem taka głupia... Wiem, że nie ma rycerza. Naprawdę wiem. To głupie. Nie ma rycerza i nie ma konia. - Nie ma konia? - Myślisz, że jestem głupia, prawda? - pyta Elaine. - Nie! - odpowiada Roger, szczęśliwy, że wreszcie zna prawidłową odpowiedź. - Ja tylko... Ja tylko po prostu... Potrzebuję trochę czasu... (następuje 15-sekundowa cisza, podczas której Roger, myśląc najszybciej jak potrafi, próbuje znaleźć bezpieczną odpowiedź. W końcu trafia na jedną, która wydaje mu się niezła) - Tak - mówi. Elaine, głęboko wzruszona, dotyka jego dłoni. - Och, Roger, naprawdę tak czujesz? - pyta. - Jak? - odpowiada pytaniem Roger. - No, o tym czasie... - wyjaśnia Elaine. - Och... Tak. (Elaine odwraca się ku niemu i patrzy mu głęboko w oczy, sprawiając, że Roger zaczyna się czuć bardzo nieswojo i obawiać, co też ona może teraz powiedzieć, zwłaszcza, jeśli to dotyczy konia. W końcu Elaine przemawia) - Dziękuję ci, Roger. - To ja dziękuję - odpowiada mężczyzna. Potem odwozi ją do domu, gdzie rozdarta, umęczona dusza chlipie w poduszkę aż do świtu, podczas gdy Roger wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów, włącza telewizor i natychmiast pochłania go powtórka meczu tenisowego między dwoma Czechami, o których nigdy wcześniej nie słyszał. Cichy głosik w jego głowie podpowiada mu, że w samochodzie wydarzyło się dziś coś ważnego, ale Roger jest pewny, że nigdy nie zrozumie, co, więc stwierdza, że lepiej wcale o tym nie myśleć (tę samą taktykę stosuje w stosunku do głodu na świecie). Następnego dnia Elaine zadzwoni do swej najbliższej przyjaciółki, może do dwóch i przez sześć godzin będą omawiać tę sytuację. Drobiazgowo zanalizują wszystko, co ona powiedziała i wszystko, co on powiedział, po raz pierwszy, drugi i n-ty, interpretując każde słowo, każdą minę i każdy gest, szukając niuansów znaczeń, rozważając każdą możliwość... Będą o tym dyskutować, przez tygodnie, może przez miesiące, nie osiągając żadnej konkluzji, ale także wcale się tym nie nudząc. W tym samym czasie, Roger, grając w golfa ze wspólnym przyjacielem jego i Elaine, zatrzyma się na chwilę przed uderzeniem, zastanowi i zapyta: - Norman, nie wiesz, czy Elaine kiedyś miała konia?

Sądzę, że tak to działa Dlatego nie ma sensu męczyć się myślami, jasne, czasem nie uda się, ale w błahostkach nie warto

A co u Was? Jak wakacje? Pogoda? Niedziela?
MIŁEGO WIECZORU!
  • awatar Merion: Hah, ta analiza jak najbardziej prawdziwa. Dziewczyny zadręczają się, kiedy chłopaki całkowicie olewają zaistniałą sytuację, ie zauważają jej...
  • awatar Smerfcia: Takiego skwaru to chyba jeszcze nigdy nie przeżyłam...xd
  • awatar wiosna radosna: Rozbawiłaś mnie do łez tą analizą :D The best, bo tak zapewne jest :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bycie singlem czasami jest dołujące. Czasem często
Brakuje tego uczucia, że komuś na Tobie zależy, że ktoś na Ciebie czeka, że możesz się do kogoś przytulić. Ale w tym przypadku chodzi o to, że nie ma z kim iść !
Taa. W weekend 18tka koleżanki. Znane mi osoby idą z osobami - swoimi chłopakami/dziewczynami, reszta to raczej rodzina . Dlatego kilka dłuuuuuuuugich nocnych godzin nocy przede mną .
Moja bardzo dobra koleżanka powiedziała "to weź JEGO ze sobą, jako kolegę,jak nie masz z kim" - wszystko spoko, ale dlaczego za przykład podała JEGO, skoro nic nie wie jak się sprawa ma !?
trzeba będzie zacisnąć pięści, założyć uśmiech nr 5 i przetrwać noc

a teraz czas poćwiczyć! WAKACJE! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej Kochane!
Straaaaaaaaaaasznie dawno nic nie pisałam . Ostatnie tygodnie w szkole mnie wymęczyły, poprawianie, a do tego co chwilę nowe zaliczenia, sprawdziany ,testy, kartkówki, prezentacje, odpowiedzi... Istne szaleństwo!
Na szczęście doczekałam się wakacji!
Biologia rozszerzona to zło największe! Gorsze to niż matematyka... Ale udało się! Zaliczona na 4
Kolejny rok w liceum zleciał szybciej niż się spodziewałam.
Miliony zawirowań, upadków, wzlotów. Pochwały, nagany, uczucia, szczęście, smutek, nowi ludzie, nowe znajomości, nowe próby.
Przede mną ostatni rok. Ostatni rok i matura. A potem dorosłe życie. Studia, praca. Pytanie co, jak i gdzie? Ciągle siedzi to gdzieś z tyłu głowy, ale brak pomysłów. Może zdecyduję tak jak z wyborem liceum? W ostatniej chwili (dosłownie w samochodzie) wybrałam profil i szkołę. I nie żałuję.
A teraz są wakacje! Mogę odpocząć. Wrócić do czytania, późnego (choć w roku szkolnym przed północą się nie kładłam, więc jeszcze późniejszego) chodzenia spać, późnego wstawania, spędzania czasu na plaży- o ile dopisze pogoda, cieszenia się życiem.
Ogólnie wiele się zmieniło u mnie. Niby to 2 miesiące, ale wydarzyło się... DUŻO.
Zacznę od tego, że jestem ciocią! Małe Słoneczko jest już od dwóch tygodni na świecie. Kolejne Słoneczko urodzi się za około dwa tygodnie <3 .
Klasę drugą zakończyłam ze średnią 4,6- co dla mnie jest zadowalającym wynikiem
Otworzyłam się na ludzi, zyskałam bliższe kontakty z niektórymi znajomymi.
A co do mojego KOLEGI Z KLASY, o którym wieleee na tym blogu... No cóż. Przez te dwa miesiące wiele pisaliśmy, ale też rozmawialiśmy więcej niż zazwyczaj. Wiele miłego od niego usłyszałam, co było dość zaskakujące dla mnie, gdyż nie spodziewałam się tego z jego strony. ostatni tydzień szkoły był bez przerwy z nim w tle. Praktycznie codziennie pisaliśmy. Jeśli nie na FB to przez telefon. Ciągle gdzieś się pojawiał. Ja nie musiałam się pierwsza odzywać... Przyznam, że to miłe. Później entuzjazm opadł, przemyślałam i doszłam do wniosku, że byłam potrzebna w roku szkolnym, jako koleżanka, która dużo notuje Byłam przekonana, że przyjdą wakacje i kontakt na dwa miesiące ucichnie, a ja będę o tym myśleć. Co prawda jest dopiero początek wakacji, choć od tygodnia nie chodzę do szkoły- po radzie nie było sensu a on się odzywa. Oczywiście nie każdego dnia, ale odzywa się do mnie, pierwszy, bez pretekstu szkoły. Jest to miłe, ale ciągle obawiam się, że nagle się skończy, zamilczy a ja będę odstawiona do września, gdy zacznie się nauka. Jeśli tak się stanie, że nagle zamilknie na te dwa miesiące, to już nie będę tak wyrozumiała, pomocna i miła. Wtedy będę tylko koleżanką z klasy, która nie da nic od siebie, która odpowie tylko na zadane pytanie. Bo nie chcę się w to plątać. Nie chcę znowu przez kilka miesięcy roku szkolnego nabierać nowych nadziei. Po co ?
To chyba na tyle
Baaardzo chciałabym podziękować za troskę i pamięć o mnie osobom, które podczas mojej nieobecności do mnie napisały.
MIŁEJ NOCY!

 

 

Gdy chcę zapomnieć - pojawiasz się w sekundę, gdy Cię potrzebuję - nagle odchodzisz i nie ma Cię. Dzień, tydzień - dopóki sobie tego nie ułożę i nie pogodzę się z faktem, ŻE NIE BĘDZIESZ MÓJ - wtedy z uśmiechem na twarzy wracasz do mojego życia, ale szybko też odchodzisz. Hehehehe- no życie.
 

 
Nie wiem, co los chce mi powiedzieć.
Bądź silna i rób swoje, czy nie poddawaj się?
Za każdym razem, kiedy sobie wszystko poukładam, kiedy o nim "zapomnę" (nie można zapomnieć osoby, którą widuje się codziennie), kiedy moje myśli nie krążą wokół niego, kiedy mogę się na wszystkim skupić, kiedy nie jest mi smutno gdy widzę go jak kręci z inną, kiedy nie myślę "co on pomyśli", kiedy nie zwracam na niego uwagi, kiedy na niego nie patrzę ukradkiem, kiedy nie myślę, dlaczego zrobił tak, a nie inaczej, coś się dzieje. ON SIĘ DZIEJE. Było dobrze, tak miło. Wyrzuciłam go, nie pisałam, on nie pisał, zwykłe koleżeńskie przywitanie, nawet raczej nie rozmawialiśmy w szkole. Ja w domu o nim nie myślałam, nie marzyłam, NIC. I kiedy miałam ułożone, on zagościł. Rozmowa w szkole, zagadywanie, uśmiech, spojrzenie, zaczepianie.
Nie wiem, czy znowu w to brnąć, czy zostawić, wyjść z tego raz na zawsze i nie zwracać uwagi na zawirowania, które będą się pojawiać. NIEWIEMNICNIEWIEMCOMAMMYŚLEĆ.
  • awatar wiosna radosna: Huśtawki emocjonalne. To takie normalne... Im bardziej się angażujesz, tym bardziej rozczarujesz, jeśli on nie traktuje znajomości z Tobą w tym samym kontekście. Warto czasem schłodzić głowę, dla własnego bezpieczeństwa. 3-maj się ciepło :*
  • awatar Smerfcia: Kochana trzymaj się jakoś. Musisz to wszystko dokłanie przemyśleć, żebyś się w coś niepotrzebnego nie wkopała :<
  • awatar seoxlc: Ciekawy punkt widzenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Długa i samotna droga autobusem jest dobra do przemyśleń. O wszystkim. Ostatnio jestem na etapie zmian. Zmian, które mają dać mi korzyści. Pozwolić racjonalnie myśleć, być silną, twardą i w większym stopniu niezależną. Zmiany są dobre i potrzebne. Ludzie się zmieniają, więc dlaczego ja mam stać w miejscu ? Być dziewczyną, która jest romantyczką, która żyje złudzeniami, tłumi wszystko w sobie, nie potrafi mówić o uczuciach? Dziewczyną, której nawet najlepsza przyjaciółka nie zna, choć myśli, że jest inaczej ?

Ta droga pozwoliła mi coś dostrzec. Cały czas zrzucałam winę na NIEGO. On nie pisze, on się nie odzywa, on przestał, on zaczął, on, on. Właśnie. A ja ? Przecież wina leży po obu stronach , tak ? W tym przypadku również. Przecież ja tutaj też zawiniłam! I dziś to zauważyłam! Jaka ja byłam głupia!
@wiosna2310: - Ty powiedziałaś o byciu gonioną. Spodobało mi się to
Odniosę się do tego.

*On mnie gonił, a ja go nie zauważałam, on się zatrzymał i przestał. Uciekł. Wtedy ja chciałam go dogonić, niestety on był już za daleko* .

Tak. W ubiegłym roku on się starał. PISAŁ, ROZMAWIAŁ, ZACZEPIAŁ. Ja... ja tego nie dostrzegłam. Przestał- czegoś mi zabrakło. I Zrozumiałam czego- jego. Zaczęłam coś z tym robić, ale niestety.
Muszę przestać gonić. Bo nie dam rady. Jest zbyt daleko, prawie na mecie- z inną, która go zauważyła
Mam nadzieję, że będzie szczęśliwy.

Najgorsza jest zazdrość, która gdzieś na dnie tkwi. Dlaczego jestem zazdrosna? Nie był nigdy mój...
Jest trochę smutno teraz u mnie, ale staram się tego nie pokazywać. Jutro 18tka kumpeli. Nie mogę pokazać, że coś jest nie tak, po co martwić innych i słuchać pytań o co chodzi? I tak nie powiem. Nie mówię o uczuciach.
  • awatar wiosna radosna: Napisałam Ci regułę, która zawsze się sprawdza ;)
  • awatar Smerfcia: Niestety.. czasu nie cofniemy :) nie obwiniaj się za to, było miło. poszukaj szczęścia na innej drodze, skręć w ślepą uliczkę i szukaj z niej szczęśliwego wyjścia! powodzonka ;* p.s. miłej imprezki :)
  • awatar иαנαяαиα мαяzєиιαмι †: zgadza się.. świetny blog, zapraszam również do siebie i obserwacji ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witaam!
Dawno nic nie pisałam o sobie. Jakoś nie mogłam się zebrać. Nie wiem czy Was to interesuje, czy nie ale ja lubię tutaj pisać. Ogólnie nie mówię wiele na swój temat, a tutaj mnie nikt nie zna, nie ocenia, jedynie są osoby, które mnie wspierają - dziękuję!

Już wcześniej pisałam- półrocze zakończone pozytywnie. Bardzo !
Pisałam też o imprezie, że się odbędzie- no cóż, tego nie chce mi się komentować. JEGO zachowanie - porażka. Gorzej niż dziecko w przedszkolu. Po prostu ... Ech, szkoda gadać. To spojrzenie... Czasem się zastanawiam co ono oznaczało. "Wykonaj ruch" a może "Na nic nie licz" ? Nie mam pojęcia i w szczerze? Nie obchodzi mnie to. Miałam zamiar po imprezie wrócić do domu i z nim skończyć. Wyrzucić z głowy, serca. Niestety, nie jest tak łatwo. Przyznam, że pękłam. Wróciłam do domu i ... zaczęłam płakać. Ot tak. Przez ponad godzinę. Analizowałam wszystko, myślałam, zastanawiałam się czy to coś ze mną nie tak - oczywiście wtedy uważałam, że wszystko jest moją winą. Sobota po zabawie również nie była zbyt dobra. Wstałam późno, śniadanie, małe sprzątanie, obiad, film,film,film, NOC. Niedziela- trochę lepiej. W poniedziałek wyjechałam. Bite dwa tygodnie. Praktycznie o nim nie myślałam. Starałam się . Mało siedziałam na face, więc nie widziałam , czy jest, czy go nie ma. Nawet nie chciałam z nim pisać. Po tym zachowaniu (nie odezwał się słowem) na imprezie szczerze miałam go dość.
Później znowu zaczęła się szkoła. Zaczął się on. Wróciliśmy do etapu sprzed łoo. Sprzed wielu miesięcy-rozmowa typu "co było z tego albo tamtego- dzięki za info ". Głupia ja - ciągle liczyłam, że się naprawi, mimo że ferie minęły bez niego w głowie. I tak było do...niedzieli. W niedzielę się zmieniłam!

Postanowiłam zacząć ćwiczyć. Nie dla tego by schudnąć, ale poprawić figurę - chudnąć nie mogę Automatycznie postanowiłam skończyć żyć z nim gdzieś przeplatającym się. Waćpan się znudzi, to napisze, a ja będę skakać z radości?! Skończyło się!
Napisał po feriach, odpisałam. Nie pisał prawie tydzień, trochę bolało. Przyszła niedziela i zmiana. Napisał, zapytał- odpisałam. Potrzebowałam czegoś- zapytałam grzecznie Nie wymuszałam tematu, poniedziałek, wtorek (dziś)- to samo. Nawiązała się jakaś konwersacja poza tematem szkoły- spoko,odpisałam, ale nic na siłę. W szkole- już nie myślę o nim, nie zastanawiam się nad nim. Moje myśli go ignorują. Dałam dziś radę i było super.
Teraz skończyłam ćwiczyć, postanowiłam napisać. Jestem Kochane, żyje!
W szkole- och, masakra. Duuużo nauki. Nie chce się potwornie. Ale trzeba się wziąć. Z dnia na dzień sobie postanawiam : jutro się wezmę ... i się nie biorę. A muszę. Chcę!
---------------
ZMIENIAM NASTAWIENIE
ZMIENIAM WYGLĄD- DONE! +
ZMIENIAM HARMONOGRAM DNIA
ZMIENIAM OBIEKT MYŚLI- LIKWIDUJĘ GO
ZMIENIAM WSZYSTKO
ZMIENIAM SIEBIE
ZMIENIAM SWOJE ŻYCIE
ZMIENIAM TO, CO MNIE NISZCZY
ZMIENIAM!
ZMIANY SĄ DOBRE.

Byle do przodu, prawda?
Dam radę, bez niego. Już nie gonię. Mogę być goniona, ale nie wiem czy dam się złapać.
Miłej nocy!

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


wakacje za 4 miesiące!
ready ? START!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›